Witamy na stronie Klubu dla Mam - Karmelowe Dzieci!
im. bł. Zelii Martin i Mamy Róży

Zdjęcie pochodzi z : http://vintageholidaycrafts.com/vintage-children-christmas-cards/
"O Panie, uchroń mnie i tych, co mi są mili,
Braci, przyjaciół mych, tych, co wrogami byli,
Gdy im zły triumf świeci;
By nigdy nie ujrzeli bez kwiatów lata znoju,
Klatki bez ptaków, uli bez pszczół roju
I domu bez dzieci…"
***
Zelia i Ludwik, oparci o parapet okna, trwali w milczeniu. Dobrze było im razem w ten wiosenny, pogodny wieczór. Czasem ciepły wiatr musnął ich twarze ciepłym oddechem. Wzrok ich zatrzymywał się to na gwiazdach porozumiewających się między sobą mruganiem, to na rogaliku księżyca albo na młodych liściach drzew, które w mrocznym świetle ulicznych lamp przybrały fantastyczne kształty i barwę.
W pewnej chwili Zelia roześmiała się.
– Z czego się śmiejesz, moja droga?
– Cicho… posłuchaj… – palcem wskazała na wspaniały klon stojący naprzeciw okna. – Słyszysz?
– Jakieś pisklątko piszczy. Ale czy to powód, aby się śmiać?
– A teraz posłuchaj tutaj! – palec Zelii skierował się do wnętrza pokoju, gdzie słychać było miarowe oddechy śpiących dzieci. Od czasu do czasu, któreś z nich przewróciło się na drugi bok i coś sennie wymamrotało. – To też pisklęta, nasze ukochane pisklęta.
Ludwik łagodnym gestem objął ramieniem żonę.
– Jakże szczęśliwą matką się czuję.
– A ja szczęśliwym ojcem.
– Ale ten czas błyskawicznie leci. Obraz naszego ślubu stoi mi przed oczyma tak, jakby to wczoraj było. A przecież to już szmat czasu. Zaraz policzymy… Kiedy był nasz ślub?
– 13 lipca 1858 roku.
– A dziś już marzec 1864 roku.
– Przeszło pięć lat od założenia naszego gniazdka, a w nim już trójka dzieci.
– A czwarte w drodze…
– Niemożliwe?
– A tak – z zażenowaniem potwierdziła Zelia.
– Co za radość, moja najdroższa! – uchwycił Ludwik jej rękę i zaczął obsypywać ją pocałunkami.
– Cicho, bo obudzisz dzieci… Nie zapominaj się, dosyć… dosyć…
– Zelio, jakże powinniśmy być wdzięczni Bogu, że obdarowuje nas tak hojnie dziećmi. Jego dziećmi. Jakie zaufanie ma do nas Pan Bóg, że takie skarby powierza naszej opiece, abyśmy je wychowali na święte istoty.
Dobre drzewo
Opowieść o Ludwiku i Zelii Martin
rodzicach św. Teresy od Dzieciątka Jezus
Władysław Kluz OCD
Jesteśmy na FB
dlaczego to jest tak daleko! przyszłabym :)
OdpowiedzUsuń